panorama
panorama
strona główna nasza Europa księga gości linki


RSS

06.08.2010, 14:31, Antek + Marta foty

Prom ze Szkocji do Irlandii Płn.

Do "wycieczki" po wyspach podchodziłem sceptycznie bo co nas jeszcze może w Europie zaskoczyć? Co atrakcyjnego ukaże ten zakatek Europy. Surfujac po internecie nastawilem sie na ciekawy Edynburg i rzeczywiscie jest on jednym z najladniejszych miast na starym kontynencie. Spedzilismy w nim zaledwie 3 godziny, ale urzekl nas na dlugo. Z wiekszej czesci miasta wygoniony zostal ruch samochodowy tak ze panuja w nim autobusy jadace niemal w korowodzie.
Przez ostatnie 2,5 dnia jechaliśmy z daleka od zgiełku miast przez naprawdę malownicze trasy. Pogoda dopisuje, póki co mieliśmy doczynienia jedynie z kilkumitutowymi mżawakami. Cały czas wozimy zimowe rzeczy w sakwach z ISL. :P Temp ok 17-18 stopni czyli ciepło ;) Pagórki non stop ale najwyższa przełęcz to 470m gdzie zupelnie przypadkiem przejeżdzaliśmy przez najwyzej polozona wies w Szkocji. Pedały mam juz do wyrzucenia, jeden odpada, mam nadzieje dojechac jeszcze 160km ktore nam zostalo /przejechaly ok 30tys wiec ok/ Nozka Marty niespodziewanie jeszcze nie odpadala, ale jej dni rowniez sa policzone. Wlsnie doplywamy do Belfastu wiec wrzucam zdjecia i zwiedzamy miasto

Edynburg


c.d.


Złapana na gorącym uczynku


Countryside





Jeden z wielu Szkockich zamków po drodze


jak zawsze towarzycho


bo 'niechce misie'



"aaaj" (czyli szkockie all right)



klasyka "na gospodarza"; pytania brzmialo czy wbijac szpile w "taka" trawe


Komentarzy: 971



03.08.2010, 01:24, Antek & Marta

nie ma takiego miasta jak londyn /miś/

Kontrast po przylocie z Islandii jest przepotężny. Ludzi jak mrowkow, wszycy podazaja we wszystkich kierunkach (kazdy jest jakis), huk, zgiełk, baiali, zolci ciemni zieloni, Zwiedzalismy pieszo przez 9 godzin. I jak zwykle na wieczór mimo że jest net nie ma sił pisac realcji.. Oprocz zwiedzania mielismy tysiac innych spraw do zalattwienia typu zakupy, pranie ladowanie, bookowanie biletow, opracowanie trasy, dojazd do pociagu itd itp Pobudka za 6 godzin. Btw samolot Island EXPRESS opoznil sie 5 godzin ...

Tower Bridge przed otwarciem


Policja nie stawiała oporu


no comments


"zabytki"


no Londyn no


Komentarzy: 1



31.07.2010, 02:02, Jacek

Koczujemy pod lotniskiem

Jutro o 10:40 samolot do Reykjaviku.
Dziś kolejny basen (rekreacyjny pobyt na Islandii - rano rowery, wieczorem spa). Z tym że po drodze była zabłocona przelęcz i rowery trzeba było myć karcherem :)

wschodnie wybrzeże Islandii


zaraz skończy się asfalt


widoczek


podjeżdżamy pod przełęcz


okolice Egilsstadir


Komentarzy: 1



29.07.2010, 00:48, my

Lodowcowa laguna Jokulsarlon

Dziś znów tylko parę widoczków. Tym razem jezioro lodowcowe, z którego kry spływają do oceanu.




Komentarzy: 7



28.07.2010, 02:18, Antek

Update : P

Wtajemniczeni spostrzegli pewnie Kubę odwróconeg tyłem na zdjęciu z Landmanalaugaru. Tak, spotkaliśmy się tam z Kubą i jak się okazało Natalią w trakcie ich pieszego przejścia Islandii z północy na południe (!). O obecności Natali nikt nie wiedział, a żeby kontynuować konspirację my również zapomnieliśmy o spotkaniu w relacji : P : P

"pełniejsza" ekipa : )


Komentarzy: 3



27.07.2010, 18:07, Antek

Isladia / wyprawa

Korzystając z przerwy po prysznicu czekajac na towarzyszy ktorzy sie myją napiszę coś o samym wyjeździe. Właściwie można zacząć od tematu higieny ktorej poziom na tej wyprawie względem pięciu poprzednich jest bardzo wysoki i wynosi srednio 1 prysznic lub kąpiel w goracej wodzie na 2 dni. Wszystko za sprawą niskich cen tego "dobra". Podczas gdy ceny wszelakich produktow i ulsug sa 2-6 razy wyzsze niz PL, koszt basenu bez limitu to nie przekracza 10zł.
Pogoda- najuciazliwszy jest wiatr, kty w dodatku potrafi zmieic swoj kierunek 4 razy w ciagu dnia, przez co wszelakie sprawdzanie prognoz pogody przez neta bierze w leb; niemniej pozostale "skladniki" sa dla nas laskawe wiec jest szansa ze niamal caly "hardokr" nas ominie. Trudno powiedziec czy to dobrze czy zle, robimy sie starzy wiec raczej dobrze ;)
Jedzenie- kilka ciekawych produktow typu gesty jogurt "skyr", ale bez rewelacji. Smazony baran mnie przynajmniej nie zachwycil (dla purystow jezykowych - oczywiscie mięso ze smażonego barana)
Widoki- krajobraz często marsjański, owiec x razy wiecej niz drzew, zjawiskowe lodowce znane z wyjazdu przez Alpy w Pireneje 2007, morze które "gdzieśtam" nam po boku towarzyszy i tworzy groźne chmury, wszechobecne wodosmady, duże, małe szerokie, wszelakie.
Ludzie- blondyni, blondynki ;), wszyscy wierzą sobie na słowo, nikt nie zamyka samochodów domów, niczego, rowery zostawiamy jak popadnie praktycznie z całym sprzetem na miejscu. Do teraz tylko raz slyszelismy klakoson /z auta na obcych rejestracjach/.
Sakwiarze- to tez umieszczam jako osobny temat gdyz jest ich naprawde DUZO. Dotychczas na wyprawach spotykalismy ich sporo, z wiekszoscia zamieniajac kilka zdan - tu sie po prostu ich mija wymieniajac jedynie usmiechy.
Pozdrawiam wszyskich czytajacych, z wiekszoscia do zobaczenia za półtora tygodnia, wiadomo gdzie ;)
Jump to my Jaguar

Komentarzy: 1



27.07.2010, 16:07, Marta

Z Kirku do lodowca

Tym razem same zdjęcia.

Jacek juma listy ze skrzynki...


30km prostej przez czarną pustynię


Pozostałość mostu (aka zjeżdżalnia na pustyni)


Na krawędzi


Kolejny wodospad, tym razem bazaltowy


Lodowiec nocą


Lodowiec


Komentarzy: 1



25.07.2010, 23:04, wszyscy

Ciąg dalszy pierwszej notki z cywilizacji

Komuś się chce pisać relację?... nie widzę :)
Zamykają nam stację benzynową więc trzeba się odłączyć od prądu.
Zapraszamy do oglądania fotek :)
Zapraszamy po przerwie.

Schronienie przed wiatrem


Na zewnątrz +5stopni, w wodzie+35stopni.


Sklep w górach, 100km do najbliższego innego sklepu (w tym 75 po szutrze). Można płacić kartą. Był polski makaron.


Nasza kobieta walczy z lodowatymi rzekami


Walczę i ja ;-)


Bezkresne przestrzenie. Godzina 23:00.


Droga tylko dla 4x4. My mamy 4x8 więc luz.


Marta walczy z rzeką. Raz jeszcze.


Obiad z czachą


Duńczycy na motorynkach


Komentarzy: 2



25.07.2010, 22:48,

Wreszcie cywilizacja

To jest pierwsza notka od kilku dni, gdyż po drodze nie było zasięgu i/lub internetu. Zdjęć się trochę uzbierało, więc zaraz zaczniemy wrzucać na raty. A więc... rata pierwsza :)

Wodospad Skogarfoss


Złomowisko, na którym mieliśmy spać :-)


Złapaliśmy takiego stopa, rocznik 1955, Islandczycy za kierownicą


5 godzin turlania się w pralce (droga wyboista, 75km)


M&M


Wodospad, wersja 15.0 (po drodze na Landmannalaugar)


Base camp na Landmannalaugar


Landmannalaugar - cel. Kolorowe góry.


Komentarzy: 0



21.07.2010, 01:14, Michał, Antek, Jacek

Ku*wyspie ;)

Po dniu na pustkowiu ruszamy na malowniczą wyspę zamieszkałą przez maskonury. Po obudzeniu się na końskim polu i ocieplającej kąpieli w basenie geotermalnym (9 PLN za cały dzień) czas rozpocząć (zgodnie z wyprawową tradycją) gonitwę na samolot. Na wyspie nieźle dogadaliśmy się z sympatycznymi Polakami po angielsku, a dogadaliśmy się nieźle, bo Tomek zdecydował się nas obwieźć po wyspie. Szkoda, że tak mało czasu mieliśmy na zwiedzanie, bo taką wyspę z takim przewodnikiem możnaby zwiedzać przez cały dzień.

Alicja w krainie



Od razu wszystko jasne...


Negocjacje z końmi


Po negocjacjach


Lecimy na lokalną wyspę...


...tym czymś :)


Zdjęcie z prezesem Stowarzyszenia Polskich Fotografów na Islandii


Mini-wyspa


Miały być maskonury, są mewy, a wyglądają jak gołębie



Końcówka dnia, wrzucamy relację


Komentarzy: 3



19.07.2010, 13:29, Jacek

Gejzer i wodospad

Wczoraj mnóstwo atrakcji - rano jeszcze trochę podziwiamy Thingvellir, potem mamy pierwszą szutrową drogę na Islandii, po drodze spotykamy sporo rowerzystów, rozdzielamy się z Sitem, robimy sobie drzemkę nad rzeką, słońce cały czas operuje, wiatr jakby mniejszy, późnym popołudniem oglądamy Gejzer i pole geotermalne dookoła. Koło gejzera wyrosła oczywiście infrastruktura turystyczna, więc bierzemy prysznic na basenie należącym do pobliskiego kempingu (najtańszy sposób na higienę na Islandii - 6,50zł). Pod wieczór dojeżdżamy do wodospadu Gullfoss i rozbijamy obóz na klifie nad wodospadem, koło czwórki turystów z Niemiec, którzy wpadli na ten sam pomysł przed nami. Zrobione 70km.

Thingvellir raz jeszcze


Widoczek


Rower w ziołach


Geysir


Gullfoss


Nocleg


Z turystami z Niemiec. Sprzed pół godziny.


Komentarzy: 2



18.07.2010, 02:04, Jacek i Antek

Islandia wita

Pierwszy dzień jazdy "naprawdę", od razu wiatr w twarz. Zrobiliśmy 87km (wczoraj 30km), średnia prędkość 14km/h. Poza wiatrem warunki idealne. Zrobiliśmy zakupy w najtańszym sklepie na Islandii (sieć Bonus), kupiliśmy kartę sim lokalnej sieci, co umożliwi nam wrzucanie dużych ilości zdjęć w niskich cenach ;) Słońce cały czas świeci, jest ciepło, ale nie za gorąco. Bezdeszczowa i słoneczna pogoda ma być przez najbliższy tydzień, jak poinformowali nas spotkani Polacy. Polaków mieszka tutaj cała masa i mieliśmy już okazję spotkać kilku z nich. Cała masa przyjeżdża tutaj też rowerzystów. Pierwszą napotkaną grupkę stanowiło dwóch Holendrów, wiek po sześćdziesiątce, właśnie wracali z trzytygodniowej wycieczki, trasę na Landmannalaugar pokonali w jeden dzień :) Drugą spotkaną osobą okazał się Paweł vel Situ, którego spotkaliśmy pod Bonusem i z którym przejechaliśmy dalszą część dnia aż do wspólnego noclegu, na którym piszę tę notkę.

Wyprawa po Islandii Atrura i Gosi sprzed roku zatytułowana "przez wiatr" jak dla nas była dzisiaj wyłącznie "pod" ;). Wieje non stop -wyjątkiem jest moment w którym zachodzi słońce okolice 23-24 czyli dokłądnie teraz. Oczywiście jest jasno. Poza wiatrem trafiliśmy na super pogodę, trudna do opisania przejrzystość powietrza umożliwia podziwianie dużych części wyspy po wjechaniu na niewielkie jak do tej pory wzniesienia (które jednak ze wzgledu na 'twarzouderzacz' pokonujemy ze średnią 8km/h jak wielbłądy). Słońce, które nas penetruje jest przyjemne ze względu na idealną temperaturę rzędu 20-24 stopnie; po dzisiejszym dniu jesteśmy mocno czerwoni. Endorfinek się trochę z powyższych powodów wydzieliło tak więc w doskonałym humorze kończymy opisany dzień.

Para holenderska spotkana o poranku.


Powiększona ekipa na tle widoku


Opuszczamy cywilizację i zaczynamy rządzić


Nowa chatka Misia


"Przez wiatr" vel "Pod wiatr"


Laska dla mojego żołądka


Widok z noclegu


Komentarzy: 2



17.07.2010, 02:10,

Godzina 0:23 czasu islandzkiego, po pierwszym dniu

Właśnie zjedliśmy kolację. W dalszym ciągu jest całkowicie jasno. Nie mam pomysłu, co napisać. Jestem zmęczony, od 5:15 na nogach, teraz jest 2:23 czasu polskiego, idziemy spać. Może jutro będzie bardziej konstruktywnie :)

Ruszamy na podbój


Zdjęcie z jajem


Pierwsze kilometry


Tu namiotu nie rozbijemy


Blue Lagoon - goraca woda koloru mlecznego z wnetrza ziemi


Pozdrowienia ze słonecznej Islandii


Komentarzy: 0



16.07.2010, 13:38, Antek

Okęcie vel Chopin Airport

Po 1,5h walce z obsługą lotniska udało nam się nadać rowery. Jesteśmy po odprawie; opóźniliśmy samolot o dwie godziny ;) Czekolada duty free po 6 zł. Ogólnie podziękowania dla Artura i Kasi za nocleg pod lotniskiem i dla Konrada i Fomy za pomoc na dworcu we Wroc. :) Tymczasem opuszczamy polskie upały i do "zobaczenia" w ISL

Uziemieni


Komentarzy: 2



13.07.2010, 09:40, Jacek

Kilka informacji technicznych

Relacja bedzie tworzona na zywo przy
wykorzystaniu netbooka, telefonu i karty sim
lokalnej sieci. W razie niedostepnosci
netbooka (np. wyladowana bateria) lub w
przypadku checi szybkiego wrzucenia krotkiego
tekstu bez wlaczania komputera istnieje
awaryjna mozliwosc wrzucania notek z telefonu.
Ta notka jest wlasnie pisana z telefonu. Wada
notek z telefonu jest brak polskich znakow i
dluzszy czas pisania, wiec bedziemy dzialac
glownie na netbooku.

Komentarzy: 1



12.07.2010, 21:24, Antek

4 dni do wyprawy

Wstępne prognozy meteo na Islandii optymistyczne /co w kontekście obecnych warunków pogodowych w PL nie jest trudne/.

Komentarzy: 2



11.07.2010, 22:35, Jacek

Blog wystartował! 5 dni do wyjazdu!

W skrócie sprawa wygląda tak - samolot mamy 16 lipca z Warszawy do Keflaviku. Po Islandii jeździmy do 1 sierpnia, kiedy to Michał i ja (Jacek) wracamy do Polski przez Kopenhagę i Berlin, zaś Antek z Martą udają się na bonusowy tydzień pedałowania po Wyspach Brytyjskich (Londyn, Edynburg, Dublin, itp.).
Na samej Islandii plan w (dużym (bardzo)) skrócie wygląda tak (kolejno):
- Golden Ring
- Vestmannaeyjar
- Landmannalaugar
- Jökulsárlón
czyli generalnie od lotniska, przez południe wyspy, przeciwnie do ruchu wskazówek zegara, aż do Akureyri, skąd samolotem powrót do Reykjaviku. Odcinek Höfn-Egilsstaðir być może pokonamy autobusem. Dużo zależy od tego, ile czasu zajmie nam dojazd na Landmannalaugar, który będzie najciekawszym elementem wyprawy (przeprawy przez lodowate rzeki i tym podobne islandzkie atrakcje).
To oczywiście zarys trasy, atrakcji po drodze jest dużo więcej.

A ja tymczasem spakowałem się, zrobilem testową rundkę objuczonym rowerem dookoła domu i uwieczniłem tenże jednoślad na poniższym zdjęciu. Jak dobrze pójdzie to już niedługo kolejni uczestnicy wyprawy zdadzą relację z przygotowań.

Rower Jacka, gotów do drogi.


Komentarzy: 3895



do góry


rowerzysta

Autor strony: Jacek Nowak         Layout zaprojektował: Jakub Sochacki         Zdjęcia zostały zrobione przez różnych uczestników wypraw.